A.D.: 20 Październik 2020    |    Dziś świętego (-ej): Urszuli, Celiny, Hilarego

Patriota.pl

Współczesny motłoch toleruje tylko tych przełożonych, którymi może pogardzać.
Nicolás Gómez Dávila, Na straconym posterunku

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Gotowi na III wojnę. Brygada Świętokrzyska – sojusznik czy niewygodny intruz - Zapomniane wojsko

Drukuj PDF
Spis treści
Gotowi na III wojnę. Brygada Świętokrzyska – sojusznik czy niewygodny intruz
Grupa Operacyjna „Zachód”
Od Kompanii Wartowniczych do Korpusu NSZ
Gry wywiadów
Żadne trudności nie mogą nas złamać
Rozkazy specjalne – wola przetrwania
Zapomniane wojsko
Nowe formy na nowe czasy
Powrót do kraju jest bliski
Brygada Świętokrzyska w Hiszpanii?
Koniec epopei
Bibliografia
Przypisy
Wszystkie strony

Zapomniane wojsko

Od pamiętnego, oszczerczego artykułu pióra Litauera z 30 lipca 1945 roku, środowisko Brygady Świętokrzyskiej wciąż było szkalowane i atakowane ze wszystkich stron, tam gdzie lewica podnosiła głowę. Ataki te nasiliły się zwłaszcza od końca 1945 roku i trwały nieustannie przez rok następny. W licznych notach dyplomatycznych, w artykułach w gazetach i czasopismach krajowych, a także w „demokratycznej” prasie angielskiej pojawiały się zmasowane ataki na oddziały „białej gwardii” formowane w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Propaganda rządu warszawskiego określała Brygadę Świętokrzyską mianem skupiska szumowin, kolaborantów, volksdeutschów i wszelkiej maści przeciwników demokratycznych zmian zachodzących w Polsce.[19]

Rząd Polski w Londynie, II Korpus we Włoszech jak i władze amerykańskie, którym bezpośrednio podlegała Brygada, nie stanęli zdecydowanie w obronie szkalowanych żołnierzy. Nie demontowali kolejnych propagandowych kłamstw. Zwłaszcza czynniki polskie zachowywały się tak, jakby zapomniały, że jeszcze do niedawna traktowały Brygadę Świętokrzyską jako część Polskich Sił Zbrojnych. Brygada Świętokrzyska stała się „zapomnianym wojskiem”. Pełną świadomość tego miał dowódca jednostki NSZ, czemu dał wyraz pisząc w rozkazie specjalnym z dnia 11 listopada 1946 roku:

(…) Przeżywamy obecnie okres nowych trudności. Czeka nas rozgrywka o kompanie wartownicze z administracją warszawską. W walce tej władze amerykańskie poparcia nam nie udzielą. Nie wątpię, że rozgrywkę tę w końcowym etapie wygramy. Musimy wygrać. Jest to próba naszych sił.(…)"[20]

Niezachwiana wiara w ostateczne zwycięstwo była naprawdę imponująca. Brutalnie doświadczeni przez los żołnierze Brygady Świętokrzyskiej doczekali się na Boże Narodzenie 1946 roku prezentu od swojego dowódcy. Była to Srebrna Odznaka Pamiątkowa „Brygady Świętokrzyskiej”. W ten sposób dowództwo odznaczyło i wyróżniło w wymiarze symbolicznym swoich nieugiętych podkomendnych. Odznaka z numeracją od nr 101 do 2999 przysługiwała wszystkim żołnierzom-partyzantom, którzy byli przyjęci do Brygady Świętokrzyskiej rozkazem w czasie między 11 VIII 1944 do 5 V 1945 lub w tym samym czasie do oddziałów akcji specjalnej „AS-kielecki”. Natomiast numeracja od nr 3001 przysługiwała żołnierzom pełniącym służbę w Polskich Kompaniach Wartowniczych nie mniej niż pół roku, przy czym kandydat musiał posiadać nienaganną opinię przełożonych i czuć się związanym ideowo z Brygadą i jej historią.[21] Odznaka pełniła więc funkcję integrującą żołnierzy. Wszyscy ją noszący czuli się związani ze sobą ideową i historyczną wspólnotą.

Rok 1947 przyniósł naszym bohaterom kolejne perturbacje. Władze amerykańskie w sposób konsekwentny do końca maja przetransportowały całą 3. Armię do USA, tym samym służby pomocnicze istniejące przy niej zostały w większości rozwiązane a pozostałe istniejące przekazano do dyspozycji płk Franciszka Sobolty, przed wojną dowódcy 61. pułku piechoty, piłsudczyka, któremu podlegały Kompanie Wartownicze przy 7. Armii. Tym samym zarówno dowództwo Brygady, jak i przedstawiciele OP utraciło ostatecznie wpływ na jednostki „brygadowe”, które w swej skromnej, mocno okrojonej liczbie, spowodowanej masowymi zwolnieniami, zostały wchłonięte przez inne ośrodki nie związane ideowo z NSZ.

Przedstawiciele OP przebywający w Bawarii, czując się odpowiedzialnymi za ideowe wychowanie żołnierzy z kompanii wartowniczych przejętych przez płk. Soboltę, postanowili najbardziej ideowych z nich na nowo zorganizować w ośrodkach, które zapewnią im niezależność i samodzielność. Pomysł ten poparł płk Dąbrowski, troszczący się zwłaszcza o los tych żołnierzy, których wojskowa amerykańska administracja zwolniła z pełnionych funkcji pomocniczych przy 3. Armii, czyniąc ich bezrobotnymi. Tym czasem pomysł OP mógł im przywrócić nadzieję na lepszą przyszłość i na nowo zorganizować we wspólnocie zapewniającej poczucie bezpieczeństwa i przetrwania.

Kolejny raz płk Dąbrowski w przełomowej, dla środowiska „brygadowego”, chwili był ze swoimi żołnierzami, pisząc do nich w rozkazie specjalnym z 11 sierpnia 1947 roku:

"Zamykamy jeszcze jedną kartę naszej historii na emigracji ze spokojnym sumieniem dobrze spełnionego obowiązku wobec Narodu i Państwa. (…) Ze zrozumieniem powagi sytuacji musimy przyjąć w spokoju i opanowaniu nowe warunki, które będziemy mieli po rozwiązaniu naszego bezpośredniego stosunku z Amerykanami.
Postaramy się wykorzystać wszystkie możliwości, aby urządzić się w większych skupieniach na nowym terenie, pamiętając, że w gromadzie, w dyscyplinie, koleżeństwie i prawdziwym braterstwie będziemy mogli pomimo nawet jeszcze większych trudności, niż mamy je dzisiaj, pokonać wszystkie przeszkody.
(…) formy dalszego naszego trwania na emigracji zostaną na pewno najbliższej przyszłości uregulowane. (…) wierzę, że jeszcze raz dacie dowód swej dużej wartości żołnierskiej w tworzeniu nowych form organizacyjnych zbiorowego współżycia. Propozycje od różnych państw w sprawie zaangażowania nas na pewno nadpłyną. Musimy wybrać najlepszą, które dadzą możność zbiorowego życia".[22]

Kierownictwo OP rozpoczęło intensywne poszukiwania nowych możliwości organizacyjnego przetrwania, zwłaszcza że sami drastycznie tracili wpływ na bawarską emigrację. Z końcem roku 1946 uległ rozkładowi Ośrodek Regensburski. W obliczu całkowitej likwidacji konspiracji NSZ i OP w kraju zakończyła się wywiadowcza rola Regensburskiej Centrali, nieliczni, na własną rękę, podjęli współpracę z amerykańskim kontrwywiadem, pozostali rozjechali się po świecie, szukając nowych perspektyw. Z chwilą likwidacji 3. Armii i Ośrodków szkoleniowych jej podległych, również na tym odcinku zakończyła się rola działaczy OP.

Wiosną 1947 roku, z powodu intryg wymierzonych w jego osobę, stanowisko szefa oficerów łączników przy sztabie wojsk USA, utracił Jerzy Iłłakowicz, ostatni wyższy oficer NSZ i działacz OP.[23] Wszystkie uprawienia, jakie dotychczas posiadali członkowie OP, przejęli oficerowie związani płk Soboltą. Mocno okrojony przetrwał jedynie Ośrodek Monachijski, grupujący głównie oficerów Brygady Świętokrzyskiej, jej żołnierzy, jak i sporą grupę wartowników związanych ideowo z tą formacją.

W sumie kilka tysięcy emigrantów, displaced persons (bezpaństwowców), jak określała ich amerykańska administracja. ideowych antykomunistów, gotowych przetrwać w zorganizowanych skupiskach, które miały im zapewnić w przyszłości powrót do Polski. Duża w tym osobista zasługa płk Dąbrowskiego jak i działaczy OP, których praca ideowo-formacyjna wykształciła prawdziwie polską, ideową i patriotyczną emigrację. Był to kapitał ludzki, którego nie można było zmarnować. Główny atut środowiska OP w przyszłej rozgrywce o Polskę. Dlatego Kierownictwo organizacji, z Jerzym Iłłakowiczem na czele, utworzyło nowe ramy organizacyjne, w których mieli mieścić się „ich” emigranci.



 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u