A.D.: 3 Grudzień 2021    |    Dziś świętego (-ej): Franciszek, Hilary, Ksawery

Patriota.pl

Prawda zawsze zwycięża, bowiem zawsze to, co zwycięża jest prawdą.
Gabriel Laub

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Cień Mordoru, czyli multipleks contra media toruńskie

Drukuj

Tags: Auto da fé | Wiara

We wtorek 17 stycznia br. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poinformowała, że Fundacja Lux Veritatis nie otrzyma koncesji dla Telewizji TRWAM na nadawanie programu na multipleksie cyfrowym. W ten sposób Rada podtrzymała swoją ubiegłoroczną decyzję. Jako główny argument podano, że sytuacja finansowa Fundacji nie wróży powodzenia temu przedsięwzięciu. Przeciwko przyznaniu koncesji opowiedziało się czterech członków KRRiT. Tylko Stefan Pastuszka wstrzymał się od głosu, którego zdaniem „czynnikiem ważącym mogła być funkcja społeczna, jaką pełni Telewizja TRWAM”. Fundacja zapowiedziała zaskarżenie decyzji KRRiT do sądu administracyjnego.

Jak się można było spodziewać nic nie dała zbiórka podpisów pod listami z żądaniem przyznania koncesji. Dzierżąca absolutną władzę w Polsce Platforma Obywatelska po mistrzowsku dokonała swojej zemsty za nagłaśnianie nieprawidłowości w prowadzeniu śledztwa smoleńskiego i ubiegłoroczne wystąpienie o. Tadeusza Rydzyka w Jewroparlamencie. Hołdująca żydowskiej etyce (człowiek dla szabasu) bezwzględna PO, to nie poczciwe komuchy, zwłaszcza natolińskiego rytu. Ale nie chodzi tutaj tylko o Smoleńsk i Europarlament.

Uzasadniając odmowną decyzję przewodniczący KRRiT Jan Dworak poinformował, że roczne koszty nadawania na multipleksie wynoszą ok. 10 mln zł. – Z dokumentów, które wpłynęły do KRRiT, wynika, że działalność operacyjna Fundacji Lux Veritatis w ciągu ostatnich trzech lat przynosiła stratę, a pozostałe przychody, najprawdopodobniej zbiórki wśród wiernych, malały – powiedział Dworak, dodając, że majątek fundacji został oszacowany na 90 mln zł, jednak większość z tej kwoty to pożyczka uzyskana od polskiej prowincji zakonu redemptorystów i termin jej spłaty mija w okresie, na który miała zostać przyznana koncesja.

Jan Dworak odniósł się też do „kampanii społecznej”, czyli akcji zbierania podpisów z poparciem dla przyznania koncesji dla Telewizji TRWAM. - W naszym rozumieniu wprowadza się szalenie dużo szumu informacyjnego, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Próbuje się przy tej okazji budować barykadę, która ma dzielić Polaków, że ktoś jest albo za środowiskiem Radia Maryja i Telewizją TRWAM, albo przeciwko niemu. Dla Krajowej Rady takiej barykady nie ma, nie pozwolimy jej sobie wmówić. Krajowa Rada jest urzędem państwa polskiego, jest instytucją, która ma służyć społeczeństwu. W naszym postępowaniu nie ma nic politycznego, my Polaków nie dzielimy. Mamy szacunek dla prawa i oczekujemy tego samego szacunku od innych – stwierdził obłudnie Dworak.

Przewodniczący KRRiT zostawił jednak leciutko uchyloną furtkę mówiąc, że Fundacja Lux Veritatis może ubiegać się o koncesję w kolejnych procesach koncesyjnych. Postawił jednak warunek – musi wywiązać się z „minimalnych obowiązków, które nakłada na nią prawo”. Nadawcy, którzy nie uzyskali koncesji w tym postępowaniu, będą mogli ubiegać się o miejsca na pierwszym multipleksie, które będą zwolnione przez Telewizję Polską. Zgodnie z ustawą o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej ma to nastąpić najpóźniej do 27 kwietnia 2014 r. Docelowo bowiem TVP na być obecna na multipleksie trzecim, jednak ten będzie rozbudowywany dopiero po wyłączeniu nadawania analogowego w lipcu 2013 r. Czas jednak pokaże, na ile jest to obłudne zwodzenie, a na ile realna szansa dla Telewizji TRWAM na uzyskanie koncesji.

Jednocześnie członek KRRiT Krzysztof Luft zaprzeczył, że KRRiT chce dokonać zamachu na media o. Tadeusza Rydzyka. – Nie dziwię się tym licznym reakcjom i pewnemu wzburzeniu ze strony słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji TRWAM, którzy zostali poinformowani nagle, że ich ulubione medium zostanie im zabrane, ale to jest po prostu nieprawda – powiedział i dodał z satysfakcją, że w przeciwieństwie do poprzednich postępowań koncesyjnych, kiedy KRRiT ulegała podobnej presji w sprawie Radia Maryja, obecnie Krajowa Rada nie ulegała „pozamerytorycznemu naciskowi”.

Odnosząc się do ostatecznej decyzji KRRiT prezes Fundacji o. Tadeusz Rydzyk CSsR powiedział, że KRRiT „złamała prawo już przy przyznawaniu miejsc na multipleksie". – Teraz to, co pan przewodniczący mówi o nas, to jest po prostu obłudne odwracanie uwagi od swoich nieprawidłowości. Działa na zlecenie, no kogoś... Wpisuje się w szkodzenie Kościołowi, niszczenie Polski – powiedział założyciel TV TRWAM. Wcześniej dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis Lidia Kochanowicz na antenie Radia Maryja mówiła, iż Dworak nie powiedział o tym, "że zysk Fundacji w poszczególnych latach był bardzo wysoki (te dane są ogólnie dostępne), wynosił 1 mln zł, 6,5 mln zł, 3,5 mln zł w kolejnych latach, podczas gdy firmy, które uzyskały koncesje, osiągały wyniki ujemne w wysokości pond 2,6 mln zł, 2,2 mln zł, czy 1 mln zł, czy 3 tys. zł, bądź uzyskiwały zysk w wysokości 5 tys. zł czy 19 tys. zł". Dodała, że nadużyciem jest stwierdzenie o pozyskiwaniu przychodów operacyjnych ze zbiórek kościelnych, „ponieważ fundacja nie jest kościelną osobą prawną”.

Gołym okiem widać, że w swoim procesie decyzyjnym, wszyscy członkowie KRRiT, poza Stefanem Pastuszką, kierowali się talmudycznym podejściem – formalnie nie liczyło się nic poza „prawem”. W rzeczywistości nawet i prawo nie miało znaczenia i było traktowane czysto instrumentalnie, na co wskazuje sposób jego interpretacji, w dużym stopniu uznaniowy. Chodziło o to, aby w imię obrony szabasu uśmiercić petenta, bo tym w istocie będzie dla TV TRWAM wyrzucenie jej z multipleksu. Tymczasem biorąc pod uwagę ważne względy społeczne (równoprawna i reprezentatywna obecność katolików w przestrzeni medialnej, zachowanie równowagi medialnej, troska o respektowanie zasad moralnych na wszystkich obszarach życia, promocja postaw i cnót ewangelicznych) można było podjąć całkiem inną decyzję.

Jednak poza literą prawa nie brano pod uwagę żadnych innych względów, tak jakby celem działań KRRiT nie była realizacja dobra wspólnego, lecz zniszczenie stacji odważnie krytykującej działania rządu. Nie liczyło się więc nic. W efekcie w procesie decyzyjnym całkowicie zignorowano apel o przyznanie Telewizji TRWAM koncesji na cyfrowe nadawanie naziemne Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. W poniedziałek 16 stycznia br. biskupi uznali, że „wykluczenie stacji o charakterze religijnym w procesie koncesyjnym narusza zasadę pluralizmu oraz równości wobec prawa tym bardziej, że większość mieszkańców naszego kraju to katolicy, którzy powinni mieć zapewniony swobodny dostęp do programów TV Trwam w systemie naziemnej telewizji cyfrowej”. Na członkach Rady nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, no bo przecież prawo…

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że rygorystyczny legalizm wyeksponowany w uzasadnieniu decyzji jest zwyczajną przykrywką dla rzeczywistych intencji Rady, która najprawdopodobniej dostała prikaz żeby zmarginalizować Telewizję TRWAM. Tak postrzegają to Posłowie i senatorowie PiS i Solidarnej Polski, którzy zbierają podpisy pod apelem ws. przyznania TV TRWAM koncesji. Nawet nieprzychylna katolicko-narodowej części społeczeństwa i hołdująca demoralizującym nowinkom Helsińska Fundacja Praw Człowieka ma w tej sprawie wątpliwości skoro zwróciła się do KRRiT o informacje dotyczące przyznawania koncesji na nadawanie w ramach cyfrowej telewizji naziemnej.

O co więc w tym wszystkim chodzi? Czyżby o. Tadeusz Rydzyk miał rację, kiedy w czerwcu ubiegłego roku podczas wizyty w Parlamencie Europejskim w ostrych słowach skrytykował polskie władze za stosowanie „totalitarnych praktyk”. W świetle argumentacji Rady, a zwłaszcza jej postawy, dla której podniesione uchybienia wydają się być jedynie pretekstem, tym właśnie jest odrzucenie wniosku fundacji Lux Veritatis.

Pamiętamy jak w czerwcu ubiegłego roku medialna kloaka ze „świętym” oburzeniem epatowała Polaków wstrząsającymi doniesieniami z Brukseli jak to o. Tadeusz Rydzyk „szkalował” polskie władze i w ogóle dobre imię Polski. Chodziło o seminarium poświęcone odnawialnym źródłom energii, w którym uczestniczył Ojciec Dyrektor, a w czasie którego skrytykował decyzję rządu koalicji PO-PSL o rozwiązaniu w 2007 roku umowy podpisanej przez rząd Prawo i Sprawiedliwość z fundacją Lux Veritatis o przyznaniu dotacji państwowych na odwierty geotermalne w Toruniu. „To skandal, czujemy się wykluczani, jesteśmy dyskryminowani, to jest totalitaryzm. (…) To co jest w Polsce, to jest dramat, draństwo najdelikatniej mówiąc, to jak niecywilizowany kraj. Tragedią Polski jest to, że od 1939 roku Polską nie rządzą Polacy. Nie chodzi tu o krew ani przynależność. Oni nie kochają po polsku, nie mają serca polskiego”. – z wielkim oburzeniem cytowała „Wyborcza” wybiórczo słowa o. Tadeusza Rydzyka, całkowicie je wypaczając. Nie wspominając nic o tym, że odnosiły się one do podejmowanych przez rządzącą koalicję PO-PSL działań sabotujących według najlepszych PRL-owskich wzorców realizowany w Toruniu przez fundację Lux Veritatis projekt wierceń geotermalnych.

A jednak prawdę mówił Ojciec Tadeusz Rydzyk, bo jego oskarżyciele oprócz „świętego oburzenia”, nie byli w stanie przedstawić żadnego argumentu podważającego prawdziwość jego słów. Za to obrońcy założyciela Radia Maryja bez trudu znaleźli argumenty potwierdzające prawdziwość jego wypowiedzi. Eurodeputowany Zbigniew Ziobro powołał się na zestawienie przygotowane przez opiniotwórczy tygodnik „The Economist”, który zaliczył Polskę do „wadliwych demokracji”. – Premier Donald Tusk powinien się dowiedzieć, że pod jego rządami Polskę w tym raporcie prześcignęły takie państwa jak Jamajka, Trynidad i Tobago czy Botswana – powiedział Ziobro, dodając, że pod wieloma względami Polska jest nawet „państwem totalitarnym”. Jako przykład podał wniosek sądu o przeprowadzenie badań psychiatrycznych Jarosława Kaczyńskiego. A takich przykładów można by podać o wiele więcej. Wystarczy wymienić ustanowiony przez sąd, w wyroku skazującym „Gościa Niedzielnego” w procesie z opętańczą aborcjonistką Alicją Tysiąc, zakaz nazywania tzw. aborcji zabójstwem dziecka, czy też skazanie poety Jarosława Marka Rymkiewicza za wyrażanie swojej, zresztą prawdziwej, opinii o „Gazecie Wyborczej”. – Z tej perspektywy można mówić o praktykach, które kojarzą się z państwem totalitarnym. Znaczy to, że możemy mówić o wadliwej demokracji, w której pewne praktyki charakterystyczne dla państw totalitarnych mogą się zdarzyć – tłumaczył Ziobro broniąc Ojca Dyrektora.

Najbardziej jednak zabolało Michnika z ferajną, że założyciel Telewizji TRWAM ośmielił się prawdziwie wyrazić o świętej krowie polskiej lewicy, byłej unijnej komisarz ds. polityki regionalnej, a obecnie eurodeputowanej PO do PE Danucie Huebner. Och, nawet tak ogólnikowe skrytykowanie działań tej mającej status nietykalności równy Geremkowi szkodniczki okazało się dla lewaków dawką prawdy nie do zaabsorbowania. No, jak on śmiał krytykować tę, która otwarcie powiedziała, że nie po to jest Komisarzem UE, żeby realizować interesy Polski. Jak on śmiał krytykować tę, której największą troską w czasie „negocjacji” przedakcesyjnych było jak ogłupić Polaków, aby szykowany na nich parciany stryczek postrzegali jak nafaszerowaną drogocennymi diamentami kolię. No, po prostu skandal!

Oczywiście w swojej nagonce na Ojca Rydzyka, naczelni łgarze III Rzeczypospolitej podparli się stosownym autorytetem, cytując oświadczenie wydane przez wiceszefa frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów: „Nie znam osobiście ojca Rydzyka, ale znam niektóre z jego bardzo kontrowersyjnych wypowiedzi. Parlament Europejski nie może być miejscem, żeby promować interesy ludzi o poglądach ksenofobicznych i homofobicznych, jakie głosi ojciec Rydzyk”. Oczywiście, jak zwykle w takich sytuacjach ani ów wiceprzewodniczący, ani też michnikowa szmata nie przytoczyli ani jednej „ksenofobicznej” i „homofobicznej” wypowiedzi toruńskiego redemptorysty. Nie wiadomo więc, co konkretnie miał ten jajogłowy tchórz i ignorant na myśli. Może wypowiedź Ojca Tadeusza, który z uznaniem wypowiadał się o Niemcach w kontekście wykorzystania odnawialnych źródeł energii? – Proszę zobaczyć np. Niemców. Jestem zachwycony tym, co robią właśnie w polityce ochrony środowiska, odnawialnych źródeł. To jest niesamowita sprawa, z której należy wziąć przykład – stwierdził w swojej najwyraźniej ksenofobicznej wypowiedzi założyciel Radia Maryja i Telewizji TRWAM. Ależ ksenofob, nieprawdaż?

Stygmatyzacja nie ominęła również tych, którzy zaprosili do Brukseli Ojca Dyrektora. Zasugerowano przy tym, że są to jacyś nieodpowiedzialni anarchole, którzy najwyraźniej nie dbają o komfort psychiczny eurodeputowanych wrażliwych na potrzeby aborcjonistek, eutanastów i pederastów, bo nie powiadomili o przyjeździe ojca Rydzyka do Brukseli nawet swoich zwierzchników. Przynajmniej tak się tłumaczył wiceszef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. To Ci dopiero konserewatysta! Warto by mu się przyjrzeć Panowie z PiS i Solidarnej Polski, czy aby nie konserwuje on światopoglądowego liberalizmu,  a na gruncie ekonomicznym – socjalizmu.

Oczywiście to, że polscy eurodeputowani nie powiadomili wiceszefa frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów o przyjeździe do Brukseli o. Tadeusza Rydzyka nie miało żadnego znaczenia. A gdyby nawet miało, to co? Trzeba jakichś specjalnych zezwoleń dla duchownych odwiedzających instytucje Europejskie? Czy duchowni katoliccy, to ludzie drugiej kategorii, którzy do poruszania się po gmachach instytucji europejskich potrzebują wystawienia specjalnej kenkarty? A może jakiejś specjalnej naszywki wskazującej, że w ogóle to nie są ludzie? Tak jak Żydzi dla nazistów, nieżydzi dla Żydów, czy Indianie dla protestantów. Stała się rzecz straszna – Rydzyk ośmielił się zbezcześcić najważniejszą, obok siedziby Komisji Europejskiej, „świątynię” tworzącej się Pederacji Europejskiej! Po prostu straszne! To tak, jakby Nergal nagle wparadował na niedzielną sumę do katedry wawelskiej, aby np. wziąć „ślub” z kozłem!

Wnętrza Parlamentu Europejskiego są szeroko otwarte dla wszelkiego rodzaju wykolejeńców i ludzi z aberracjami psychicznymi, dla których czymś chwalebnym jest zabicie noszonego pod sercem dziecka, czy publiczne obnoszenie się z obyczajowymi dewiacjami, ewentualnie zamordowanie „z litości” i dla jego „dobra” oczywiście upośledzonego dziecka czy niedołężnego rodzica. Tacy ludzie są w Parlamencie Europejskim witani są oczywiście z otwartymi ramionami. Za to po wizycie katolickiego kapłana, cały gmach należy poddać niczym teren skażony swoistej dekatolizacji. Och, gdyby zjawił się tam jakiś buddysta, imam czy chociażby rabin z analogiczną oceną działań rządu swojego państwa w analogicznej sprawie, to by się dopiero działo! Cały Parlament Europejski tak by się zatrząsł, że natychmiast, w trybie superpilnym z uwzględnieniem wszelkich priorytetów wezwano by taki rząd do zaprzestania dyskryminacyjnych praktyk. I wszystkie mutacje „Wyborczej” od Laponii do Gibraltaru całymi tygodniami piętnowałyby winnych zaistniałej sytuacji, zapewniając osłonę medialną pokrzywdzonym.

Ale o. Tadeusz Rydzyk to nie buddyjski kapłan, ani muzułmański imam, ani tym bardziej rabin, lecz katolicki kapłan, z punktu widzenia żydo-masonerii sabotażysta będący przeszkodą w budowie wszechświatowego łagru.

Nie bez znaczenia dla odmowy koncesji wydaje się być rola, jaką Radio Maryja i Telewizja TRWAM odegrały w konsekwentnym naświetlaniu okoliczności tragedii, jaka dokonała się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że media te skutecznie zniweczyły intrygi tandemu Putin-Tusk, których celem było zatarcie dowodów świadczących, że śmierć Prezydenta Polski, jego Małżonki oraz towarzyszących im 94 osób była wynikiem działania osób trzecich. Najpierw miał być winien generał Mgła, potem „pijany” generał Błasik, w końcu „niekompetentni” piloci, ale m.in. dzięki "Naszemu Dziennikowi", Radiu Maryja i Telewizji TRWAM te odrażające kombinacje walą się z hukiem. To nie mogło ujść płazem.

Zemsta była więc kwestią czasu i nadeszła szybko, a okazją do niej była cyfryzacja telewizji naziemnej. W oczach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zdominowanej przez rządzącą koalicję i wrogą Kościołowi katolickiemu lewicę, Telewizji TRWAM nie należy się miejsce na tzw. multipleksie. Okazało się więc, że Fundacja Lux Veritatis uzasadniała pokrętnie swoją odmowę tym, że kierowana przez redemptorystów stacja nie ma zagwarantowanej „stabilności finansowej” już o „bogatym spektrum” programów emitowanych na antenie nie mówiąc.

Gdyby rzeczywiście te kryteria miały znaczenie, to Telewizja TRWAM otrzymałaby miejsce na multipleksie jako pierwsza i chyba jedyna. Uwzględniając wszystkie okoliczności, to jej stabilność finansowa jest większa niż innych podmiotów, ponieważ nie zależy od kaprysu czy też materialnych kalkulacji inwestora, dla którego liczy się tylko zysk. Zauważmy, że wyrobieni intelektualnie i duchowo widzowie Telewizji TRWAM – i powinna była to uwzględnić KRRiT – kierują się całkiem innymi priorytetami niż prymitywni konsumenci medialnego chłamu oferowanego przez tzw. komercyjne telewizje. Ci widzowie, mając pełną świadomość roli Telewizji TRWAM dla formowania społeczeństwa w duchu ewangelicznych wartości (tak ważnych dla prawidłowego rozwoju każdego społeczeństwa i budowania gospodarczej i politycznej siły państwa), dla których efekt ekonomiczny nie ma znaczenia, gotowi są w każdej chwili stosownie sypnąć groszem. To jest oczywiste. Nic tak dobrze nie wpływa na stabilność finansową jak oddani widzowie i nic tak źle nie wpływa na stabilność finansową jak żądny zysku za wszelką cenę tzw. inwestor.

A jeśli chodzi o „bogate spektrum”… Wydaje się, że członkowie KRRiT nie mają pojęcia czyj wniosek rozpatrywali. W Telewizji TRWAM jest wszystko – dobra muzyka, doskonała publicystyka, rzetelna informacja, modlitwa i tak bardzo ważna dla budowy obywatelskich postaw ewangelizacja, czyli zwalczanie postaw egoistycznych na rzecz formacji ludzi w duchu odpowiedzialności za państwo, społeczność, rodzinę, siebie i każdego człowieka. Więc KRRiT chce „służyć społeczeństwu” eliminując podmiot, który wykonuje kapitalną pracę dla państwa formując uczciwych i moralnych obywateli.

Ci, którzy z oddaniem słuchają Radia Maryja i oglądają Telewizję TRWAM nie niszczą ławek na osiedlach, nie dewastują fasad kamienic i bloków, przystanków, autobusów i pociągów. Nie biorą i nie wręczają milionowych łapówek, nie kradną samochodów, nie napadają na przechodniów, nie włamują się do mieszkań, nie trudnią się rozbojem, lecz doskonalą się i w poczuciu miłości bliźniego doskonalą innych. Czy właśnie dlatego Telewizja TRWAM ma zniknąć z przestrzeni medialnej? Może celem obecnie rządzących Polską polityków nie jest formowanie ludzi pracowitych, uczciwych, odpowiedzialnych?

Swego czasu, zastanawiając się nad motywami członków KRRiT, jakimi kierowali się odmawiając koncesji Telewizji TRWAM, Łukasz Adamski zasugerował na portalu Fronda.pl, że została ona ukarana za promowanie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest to jednak prawdą, bo to tak tylko pozornie wygląda. Radio Maryja i Telewizja TRWAM udostępniają anteny ludziom, dla których wartości ewangeliczne są wyznacznikiem ich postępowania w życiu publicznym i prywatnym, którzy nawet jeśli nie do końca zgodnie z nimi postępują, to jednak nigdy ich nie kwestionują. Jakoś tak się nieprzypadkowo złożyło, że spośród polityków jedynie członkowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski mieszczą się w tych ramach.

Wbrew prymitywnym sugestiom ludzi, którzy nie słuchają Radia Maryja i nie oglądają Telewizji TRWAM w mediach tych panuje pluralizm, który w komercyjnych mediach, a od kilku lat także w publicznych, przyjął formę wyrastającego z relatywizmu moralnego swoistego anarchizmu, dla którego chrześcijaństwo i satanizm mają identyczną wartość. W mediach o. Rydzyka panuje pluralizm podporządkowany jednak odpowiedzialności za drugiego człowieku, pluralizm który ma budować człowieka, a nie rujnować. W Telewizji TRWAM jest miejsce zarówno dla gorącego propagatora wolnego rynku księdza Siricco, jak i dla totalnej lewaczki w dziedzinie ekonomii poseł Barys. Wspaniałe są starcia słuchaczy, którzy w dążeniu do poznania prawdy podejmują trud samokształcenia. Różne poglądy ale cel ten sam – rzeczywistość według Chrystusa. Pluralizm ma nas otwierać na dobro, mądrość i piękno a nie na wszystkie postacie moralnego brudu.

Pluralizm w mediach ma być narzędziem służącym mądremu doskonaleniu człowieka, a nie mechanicznym i ślepym epatowaniem widzów pozbawionymi intelektualnej i duchowej wartości śmieciami i wulgaryzmami. Najwyraźniej tak, jak w tym drugim przypadku poojmują pluralizm członkowie KRRiT, którzy chętnie widzieliby w „Rozmowach niedokończonych” dewianta seksualnego Biedronia czy mającą problemy waginalne Nowicką, zaś w „Muzycznych chwilach” świecące tyłkami młodociane kurewki i z wieloletnim doświadczeniem ladacznice. Pewnie tak „bogatemu spectrum”  od razu by przyklasnęli. Tylko czemu by to służyło? Czy o taki „pluralizm” wam chodzi?

Czy w interesie Polski jest masowa produkcja ladacznic, łajdaków, bezwzględnych egoistów, chciwych materialistów, bezmyślnego i całkowicie nieodpowiedzialnego, wyjałowionego z jakichkolwiek wartości motłochu? A to właśnie robią komercyjne i w nie wiele mniejszym stopniu także publiczne media. Kto zapłaci za ich dywersję, kto zapłaci za naprawę szkód spowodowanych przez spreparowanych przez nich chuliganów? Kto zrekompensuje szkody spowodowane monstrualną korupcją cynicznych ludzi wychowanych a raczej wychodowanych na „wartościach” i „mądrościach” obecnych w „szkle kontaktowym”. Kto zrekompensuje śmierć ludzi zamordowanych przez bandytów wzrastających w atmosferze braku szacunku dla życia niewinnych za to ze świadomością jak cenne jest życie bandyty.

Członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – czy rozpatrywaliście nadesłane wnioski pod tym kątem? Oczywiście że nie, bo wtedy tylko Telewizja TRWAM dostałaby koncesję. I słusznie, bo ewangelizując i formując w duchu cnót obywatelskich jest potężnym filarem wspierającym nasze państwo. Dlatego Tuskowi jest z Telewizją TRWAM nie po drodze. Nie oszukujmy się – nie chodzi tutaj aż tak bardzo o goszczenie posłów PiS w Radiu Maryja i Telewizji TRWAM, nawet nie aż tak bardzo o Smoleńsk i przemówienie w PE. Chodzi o Chrystusa.

Głosząc Ewangelię, formując w Jej duchu toruńskie media są znienawidzone przez tych, którzy żyją z deprawacji ludzi – producentów spiral antykoncepcyjnych, właścicieli klinik aborcyjnych, narko- i pornobiznesu, nie mówiąc już o tym, że stanowią poważną barierę w budowie ponadnarodowego „Przedsiębiorstwa Socjalizm”, będącego istotnym elementem wszechświatowego łagru. Lewactwo potrzebuje wulgarnego, bezmyślnego, zdemoralizowanego motłochu oraz wysokowydajnego niewolnika o wąskiej specjalizacji. Tymczasem media Ojca Rydzyka wychowują i uczą myśleć. Dlatego są niebezpieczne, dlatego są znienawidzone, dlatego w ich mniemaniu należy je zniszczyć. Odmowa koncesji, to dopiero początek. Wielki Brat nigdy nie wybacza. Ale qui ut deus! Sursum corda!

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krótkie spięcia

Wieści z frontu

EUR PLN CHARTS

Zwróć uwagę

Uwaga, może zaboleć:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

stat4u