Są jeszcze rzeczy w tym, spłaszczonym pod butem etatystyczno-liberalnym, kraju, które się może nie tyle filozofom nie śniły (bo ci wymyślili już wszelkie dewiacje aksjologiczne, metodologiczne, czy nawet logiczne; na szczęście nie wszystkie udało się wprowadzić w życie), ale które są w stanie poruszyć szerokie rzesze naszego społeczeństwa do wspólnego działania i przeciwstawienia się narzucanym przez system wypaczeniom. I – wbrew pozorom – rzecz nie idzie tu o podatki, rosnące OC, wojnę w Afganistanie, szerzący się faszyzm etc. – tylko o majstrowanie przy systemie edukacji, a ściślej o zmuszanie rodziców do masowego posyłania sześciolatków do szkoły.




Kiedy w listopadzie ubiegłego roku sędziowie z tzw. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu nakładając na Włochy karę za obecność krzyża w klasie w praktyce zakazali wieszania krzyży w szkołach, nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ciężki walec agresywnego ateizmu wtacza się z Zachodu do Polski. Na efekty tej jurydycznej aberracji nie trzeba było długo czekać.
Minister spraw zagranicznych Rumunii Teodor Baconschi wyraził zaniepokojenie z powodu „groźby rosnącego populizmu” i „ksenofobicznych reakcji” wobec Romów po tym, jak Francja zaostrzyła politykę w stosunku do tej mniejszości. Rząd Francji zapowiedział, że jeszcze w tym miesiącu odeśle około 700 Romów do ich krajów ojczystych – Rumunii i Bułgarii. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że pod koniec lipca władze Francji zapowiedziały, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy ulegnie likwidacji połowa z około 300 nielegalnych „obozowisk romskich” we Francji.
Nie ma doprawdy nic złego w tym, że pewne narody lubimy bardziej od drugich. Oczywiście nie ma absolutnie złych i absolutnie dobrych nacji, istnieją natomiast wielkie (i całkiem małe) grupy ludzi połączone więzami pochodzenia, „krwi", języka, tradycji, które wykazują się większym/mniejszym ilorazem inteligencji przeciętnej, większą/mniejszą predylekcją do dokonywania czynów wzniosłych (lub idiotycznych), obdarzone są takimi, a nie innymi zdolnościami (zapewne wiele zależy tu od klimatu: czy widział ktoś Eskimosa-producenta wybornych win albo Buszmena-mistrza olimpijskiego w biegu narciarskim na 50 km?).







