Przez stulecia klasztor był bardzo ważnym ośrodkiem życia religijnego i kulturalnego. Kierujący się dewizą ora et labora (módl się i pracuj) jędrzejowscy mnisi nie próżnowali, będąc motorem rozwoju kulturalnego i gospodarczego całej okolicy. Posiadali oni młyny, tartak, hutę szkła oraz zakład budowy organów, a także uprawiali ziemię i prowadzili elementarne szkoły dla okolicznej ludności. Dzięki ich aktywności na polu kultury i gospodarki, w 1271 r. osada otrzymała od księcia Bolesława Wstydliwego prawa miejskie.




Nocą z 16 na 17 września Ukraińcy ze wsi Smerdyń, pow. Łuck, napadli na sąsiednią polską osadę Młynek, zamieszkałą głównie przez emerytów górników ze Śląska i wymordowali wszystkich mieszkańców, łącznie około 50 Polaków. Wśród ofiar były dzieci, wnuki osadników, przybyłe na wakacje ze Śląska. W dniu agresji Sowietów na Polskę, 17 września we wsi Bartatów, pow. Gródek Jagielloński, ukraińskie bojówki zamordowały 3 miejscowych Polaków, a 1 ciężko ranili oraz zatrzymywali uciekinierów i gromadzili w stodole. Wieczorem wszystkich zamordowali, a ciała ofiar spalili w stodole – ponad 50 osób. Tego dnia w lasach Nadleśnictwa Karpiłówka, pow. Sarny, banda chłopów ukraińskich napadła na gajówkę. Postrzelili gajowego Józefa Kałamarza, przywiązali do ławy i przerżnęli w poprzek brzucha, jego żonę Otylię zawlekli do stodoły, gdzie ją zbiorowo zgwałcili i zamordowali. Następnie podpalili gajówkę i w ogień wrzucili ich trójkę małych dzieci.
Jean Parisot de la Valette, wielki mistrz Zakonu Kawalerów Maltańskich, nie pozostawił miejsca na cień wątpliwości. „Kiedy wstępowaliśmy do Zakonu, przysięgaliśmy poświęcić nasze życie zawsze, kiedy zajdzie taka potrzeba” – pisał w rozkazie do obrońców Fortu Świętego Elma. Nikt nie wiedział, jakie uczucia tkwiły pod maską surowej twarzy wielkiego mistrza. On sam miał świadomość, że tymi słowami wydał na swych podkomendnych i przyjaciół wyrok śmierci.








