A.D.: 3 Grudzień 2020    |    Dziś świętego (-ej): Franciszek, Hilary, Ksawery

Patriota.pl

Że nikt ci nie powie, żeś głupi, przez to mądrym nie jesteś.
 Aleksander hr. Fredro

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Długi marsz, czyli po trupach gojów do serca Europy

Drukuj
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Tags: Hic et nunc | Lewiatan

By mogła zapanować Równość,
trzeba wpierw wdeptać wszystkich w gówno.
(Janusz Szpotański, Towarzysz Szmaciak)

W czwartek, 8 grudnia 2011 r., TVP Info wyemitowała program publicystyczny Jana Pospieszalskiego Bliżej poświęcony wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Był on swoistym bilansem rozliczenia się z tą zbrodnią komunistów na Polskim Narodzie po 30 latach od tego wydarzenia. Bilans wyszedł nędznie i niczego innego nie można było się spodziewać po programie, z czego pewnie zdawał sobie doskonale sprawę sam autor. Program należy uznać jednak za przełomowy ze względu na dwa cytaty, które już od kilkunastu lat krążyły w internecie, lecz nie miały potwierdzonej konduity i jako takie funkcjonowały w sferze teorii spisku. Jednak dzięki Janowi Pospieszalskiemu okazało się, że to wcale nie była teoria spisku, lecz praktyka.

W dniu słynnego przemówienia gen. W. Jaruzelskiego, w którym informował on społeczeństwo o wprowadzeniu stanu wojennego odbyło się ważne posiedzenie rządu PRL, na którym padły słowa, które być może zaważyły na tragicznym losie 9 górników z kopalni „Wujek”.

Podczas posiedzenia rządu PRL z 13 grudnia 1981 r. Jaruzelski powiedział: „Jest ten stan szoku społecznego i stan szoku w obozie nieprzyjaznym i to trzeba utrzymać i to trzeba pogłębiać i dlatego nie może być takiej sytuacji, że będą powstawały różnego rodzaju naruszenia, do których myśmy się właściwie przyzwyczaili przez tych 15 miesięcy i będzie nam bardzo ciężko bez nich w początkowym okresie obyć i znów tam gdzieś strajkują, tam gdzieś okupują to jeszcze zaczekamy to jeszcze popatrzymy. Nie, tutaj działanie musi być absolutnie radykalne”.

Nic dodać nic ująć – masakra 9 górników w kopalni "Wujek: była „absolutnie radykalna”, podobnie jak zakończone śmiercią demonstrantów manifestacje. Tak więc „absolutnie radykalnie” Jaruzelski zamierzał bronić Polaków przed radziecką interwencją, o której towarzysze radzieccy nie chcieli słyszeć. Przeciwnie – to gen. Jaruzelski prosił Rosjan o „pomoc militarną” w sytuacji, gdyby „opór Polaków przeciwko stanowi wojennemu okazał się zbyt silny”. Jak stwierdził dwa lata temu cytowany przez Informacyjną Agencję Radiową prof. Antoni Dudek, powołując się na dokumenty dostępne w Instytucie Pamięci Narodowej: „Moskwa nie planowała interwencji, gdyż bała się odwetu Zachodu”.

W opublikowanym w grudniu 2009 r. „Biuletynie IPN” Antoni Dudek zamieścił zapis rozmowy Jaruzelskiego z dowódcą wojsk Układu Warszawskiego marszałkiem Wiktorem Kulikowem, która miała miejsce w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. Z rozmowy jednoznacznie wynika, że interwencji w Polsce chciał jedynie Jaruzelski jednak musiały mu w tym celu wystarczyć ZOMO i Ludowe Wojsko Polskie. O ile Kulikow na błagania Jaruzelskiego nie dał jednoznacznej odpowiedzi, to wszelkie wątpliwości rozwiewa w tym względzie notatka z posiedzenie radzieckiego Biura Politycznego, które odbyło się 10 grudnia, a więc trzy dni przed wprowadzeniem stanu wojennego, na którym Moskwa jednoznacznie odmówiła Jaruzelskiemu wojskowego wsparcia, ponieważ obawiała się reakcji Zachodu. Stwierdził to expresis verbis ówczesny szef KGB Jurij Andropow przekonując, że nawet w sytuacji, gdyby „Solidarność” przejęła władzę, interwencja nie wchodzi w grę, gdyż jej polityczne koszty byłyby zbyt duże.

Jednak gen. Jaruzelski nie pozostał sam. Odsiecz nadeszła z najmniej oczekiwanej strony. Mówi o tym tajny szyfrogram ambasadora NRD do swoich zwierzchników w Berlinie z 2 grudnia 1981 r.: „Towarzysz Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi oświadczył w rozmowie: w ostatnim czasie sytuacja zmieniła się zasadniczo – jestem nastawiony optymistycznie, gdyż polska tragedia zmierza ku końcowi. Finał już się zaczął, rozstrzygnięcie musi zapaść jeszcze w grudniu. Część decydujących doradców Solidarności rozpoznała już obecną sytuację; boją się bardziej niż zakładaliśmy i zaczynają ratować własną skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów Solidarności – Geremkiem, który ma ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną i osobiste kontakty z zachodnimi politykami. Nie wierzyłem własnym uszom – Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja między Solidarnością w obecnej formie a socjalizmem realnym jest już niemożliwa, zaś konfrontacja siłowa nieuchronna. Aparat Solidarności – kontynuował Geremek – musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji Solidarność mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może – kontynuował Geremek – tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane”.

Trudno uwierzyć w to, że wypowiedź Geremka była odosobnionym, niekonsultowanym z nikim wyskokiem. Pewnie obrońcy Geremka i jego lewackiej ferajny każą nam wierzyć w to, że nie wiedział o tej rozmowie ani Tadeusz Mazowiecki, ani Jacek Kuroń, a już na pewno Adam Michnik... No i oczywiście każą nam wierzyć, że oferta współdziałania nie dotarła do wiadomości Jaruzelskiego. No, a tak w ogóle to pewnie każą nam wierzyć, że jest to spreparowana przez NRD-owską bezpiekę fałszywka, którą sporządzono w celu (czego się spodziewano) skompromitowania Jana Pospieszalskiego i jego programu. A tak całkiem w ogóle to tej rozmowy Cioska z Geremkiem nie było, lecz był to jedynie wymysł jakiegoś literata, który pisał powieść z gatunku political fiction. Nic z tego.

Z tekstu szyfrogramu niezbicie wynika, że sterujący kierownictwem Związku tzw. doradcy wręcz zachęcali komunistów do zniszczenia pierwszej, katolickiej Solidarności i dysponując wsparciem materialnym i propagandowym zachodniego lewactwa oferowali pomoc w stworzeniu na miejsce Solidarności z „Matką Boską w klapie” struktury spolegliwej wobec nowej stworzonej przez komunistów i eurolewaków koalicji, którzy po trupie katolickiej Solidarności podjęli marsz ku budowie polskiej filii wszechświatowego Przedsiębiorstwa Socjalizm, bez Boga i zasad moralnych, za to otwartego na wszelki światopoglądowy brud.

Dokument nie pozostawia wątpliwości, że Bronisław Geremek był zdrajcą. Dla każdego patrioty od zawsze było to oczywiste, lecz brakowało dowodów, których nie dałyby się skwitować etykietką „teoria spisku”. W czwartek najważniejszy dowód ujrzał światło dzienne. Geremek był zdrajcą i nie zmienia tego faktu obrzydliwy spektakl, jakim była odprawiona po jego śmierci z wielką pompą świętokradcza Msza „kanonizacyjna”, którą koncelebrowali arcybiskupi Kazimierz Nycz, Tadeusz Gocłowski i Alojzy Orszulik. Wyglądało to jakby ci hierarchowie chcieli wręcz wymusić na Panu Bogu zbawienie dla jednego z największych sług szatana, jaki chodził po polskiej ziemi. Szczytem zuchwalstwa i arogancji wobec Polaków było nazwanie Geremka przez szpicla komunistycznej bezpieki Lecha Wałęsę „największym z Polaków, największym z patriotów”. Liczbą kłamstw ta krótka fraza przebija nawet oficjalną nazwę Korei Północnej – Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, gdzie chociaż pierwsze słowo jest prawdziwe.

Oczywiste jest również to, że Jaruzelski nie bronił Polski przed sowiecką interwencją, lecz monopolu władzy PZPR sprawowanej wespół ze zdrajcami z Solidarności. I głupi był, bo mógł zostać narodowym bohaterem, a stał się marionetką siermiężnych kacapów i podstępnych eurokomunistów. A przecież sprawnie opanowując wszystkie struktury władzy zyskał niepowtarzalną okazję, aby uczynić z Polski suwerenny, liczący się na arenie międzynarodowej, kwitnący gospodarczo kraj. Wystarczyło tylko myśleć po polsku. Zamiast tego uporczywie bronił socjalizmu i radzieckiej dominacji w Polsce pacyfikując zakłady pracy, mordując górników z kopalni „Wujek”, bijąc i wsadzając do więzień demonstrantów. Taktycznie spisał się doskonale, strategicznie okazał się mega nieudacznikiem, żeby nie powiedzieć mega głupcem i zwykłym zdrajcą, który chce uchodzić za bohatera. Nieprzypadkowo największych obrońców ma wśród przedstawicieli środowiska, dla którego Geremek jest postacią kultową.

Nadszedł czas, aby skończyć z tym zakłamaniem. Proponuję zacząć od zmiany patrona nazwanej imieniem Bronisława Geremka jednej z sejmowych sal oraz skazania Jaruzelskiego za zdradę państwa nie oglądając się na jego wiek. Skamląc w Moskwie o interwencję w Polsce wiedział, że kiedyś będzie stary. Wiek nie powinien chronić prze odpowiedzialnością, zwłaszcza, że nie było przyznania się do winy i autentycznej skruchy. Tylko prawda nas wyzwoli.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u