A.D.: 2 Lipiec 2020    |    Dziś świętego (-ej): Jagoda, Urban, Otton

Patriota.pl

 Nie wolno nam zapomnieć: jeśli nie ma osobowego Boga, wszystko jest dozwolone,
jeśli On istnieje, wszystko jest możliwe.
Erik von Kuehnelt-Leddihn, Deklaracja Portlandzka (3)

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Prowokacja bydgoska. Wasze miliony, nasze stadiony

Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Tags: Hic et nunc | Lewiatan

Bezpośrednie tło konfliktu

Mecz, emocje i wymarzony z kibicowskiego punktu widzenia finał Pucharu Polski Legia - Lech w Bydgoszczy. Nie było lepszej okazji dla rządu, aby sprowokować wielką awanturę, która pozwoliłaby wyłapać wszystkich niepokornych. Tusk kilka tygodni przed finałem poszedł z kibicami na otwartą wojnę. Zarówno pseudo-premier, jak i jego kompan w tej antykibicowskiej krucjacie, gazeta Blumszatajna i Szechtera stali się celami ataku fanów. Pierwszy klaps kibice Legii dali „Żydorczej” podczas meczu z Zagłębiem Lubin. Cała „Żyleta” przemieniła się na chwilę w odpowiednio stylizowany napis "gówno prawda". Kolejny strzał nastąpił podczas meczu z Lechem, nie dość, że podczas tej kolejki na wszystkich stadionach pojawiły się transparenty mówiące prawdę o rządowych zaniedbaniach, to jeszcze fani stołeczni wezwali niejakiego Szechtera do przeprosin za ojca i brata. Tego było już jak dla dzielnych władz za wiele.

4 maja 2011 - Puchar jest nasz! (czyli również i "Starucha")

Finał Pucharu nie oznaczał, że my dumni fani Legii, jak i fani Kolejorza, skoncentrujemy się na ubliżaniu przeciwnej drużynie. Tym razem "kibole" solidarnie wyszli w 10 minucie meczu w ramach protestu zostawiając odpowiednie transparenty na pustych trybunach. Po chwili wracamy na obiekt i cały stadion głośno śpiewa co trzeba zrobić z PZPN-em. Później głośny doping, karne i Puchar jest Legii.

I nagle zdziwienie, ochrona "Zubrzycki" i policja nie interweniują, de facto pozwala się fanom wybiec na boisko, tak jakby czekając, aż obie grupy kibiców zaczną się bić. A potencjalnie miałby się kto bić, około 7 tys. Legii i około 6 tys. Lecha.

Jednak chuligani Lecha umieli poskromić swoich "szczurków", także kibice stołeczni zachowali umiar jakby spodziewając się prowokacji. Tak naprawdę te dantejskie sceny, o których mówią kłamliwie, zgodnie z wyssanym z brudnego rządowego palca planem, media, to uszkodzenie wyświetlaczy reklam na boisku,  kawałek wyłamanej barierki i kontuzja jakiejś reporterki TVN 24. No cóż, można powiedzieć – gdyby kózka nie skakała... Przecież Waldemar Milewicz też nie musiał jeździć w strefie starć bez kasku. Ale wracając do prowokacji, zamieszki były dużo mniejsze niż się spodziewał rząd, więc nadmuchano wszystko w TV, tworząc wrażenie, że właściwie Bydgoszcz`11 przyćmiła Częstochowę`80, a tam uczciwie mówiąc, naprawdę "się działo".

Najlepszym dowodem tego, jak rząd „pręży muskuły” był fakt oficjalnego aresztowania "Starucha" – 8 metrów od Komendy Głównej Policji, gdyż jak twierdzi jej rzecznik, nie było pewności, czy "Staruch" by tam dotarł. Oczywiście zaczekano też na media, żeby wszystko odbyło się zgodnie ze sztuką dziennikarską à la gazeta Szechtera i Blumsztajna. Kozioł ofiarny już jest. "Staruch" tak, to on, teraz jakby kto pytał to on jest winny, że nadal nie ma autostrad, a te, co są, jakby lekko dziurawe...i w ogóle cała reszta to też kibice. Jego winą było to, że piłkarze sami z własnej woli wręczyli mu puchar, pokazując, że nie są po stronie pseudo-gazety, lecz autentycznych fanów.

Co dalej?

Policja jest – według nieoficjalnych doniesień – niezadowolona z tego, że pseudo premier kazał jej szukać godzinami na zdjęciach kibiców, no ale cóż – służba nie drużba... a kibice dalej swoje, nadchodzi po finałowym wtorku piątek i protest pod Legią przeciw rządowi pseudo-premiera. "Tusk ty matole twój rząd obalą kibole", "Donald czy już zapomniałeś jak na Lechii rozrabiałeś" to tylko niektóre przyśpiewki z tamtego dnia. Po stadionie biegali piłkarze, a przed nim fani pokazali, że policyjne pokazówki ich nie zastraszą. Na dodatek kolejny strzał Tusk dostaje od kibiców swojej Lechii hasłem "Tusk stadiony zamyka na żądanie Michnika", Śląsk robi transparenty z żołnierzami wyklętymi.

Nikt tak jak obecny pseudo-premier nie zjednoczył kibiców. Teraz jedyne co trzeba robić to dalej podtrzymywać protest przeciw fikcyjnemu rządowi i fikcyjnym gazetom, dla dobra tych wszystkich małolatów, którzy nie ucząc się patriotyzmu w szkole, uczą się go na stadionie, bo dziś stadion to ostatnia duża ostoja patriotyzmu w Polsce.

Pseudo-premierze stadionów nam nie odbierzesz...

 

 


 

Czytaj także:
Bezpieczny sex na stadionach, czyli dyktat homosiów 
Rys historyczny polskiej piłki ligowej i kibiców piłkarskich

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u